Mirek Szołtysek

Rozprzestrzeniać miłość
Mirek Szołtysek
Mirek Szołtysek

Mirek Szołtysek – Dołącz do nas w amfiteatrze City Park w każdą sobotę lipca i sierpnia o 17:00. na Letnie Koncerty. Będziemy słuchać szerokiej gamy stylów muzycznych i mamy nadzieję, że odkryjesz coś, co Ci odpowiada. Udział w koncertach nie wiąże się z żadnymi kosztami. Moim zdaniem potrzebna jest tu pewna regularność i dyscyplina.

W styczniu miną dwie znaczące rocznice dla Mirka Szołtyska – 30 lat występów na scenie i 20 lat gry w Wesoły Trio! 18 stycznia w Chorzowskim Centrum Kultury odbędzie się zbiórka pieniędzy dla Mirka Szołtyska. Jednocześnie pytaliśmy o dalsze zamierzenia artysty, zmiany na śląskiej scenie muzycznej oraz wspomnienia z jego występów scenicznych na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Wasza obecność na śląskiej scenie trwa już trzy dekady. Jak zmierzyć ewolucję publiczności?

Moje życie to coś, czemu przyglądam się bardzo uważnie. Chociaż od czasu do czasu zdarza mi się potykać, zazwyczaj udaje mi się mieć wszystko pod kontrolą. W nadchodzących latach moje twórcze wysiłki będą kształtowane przez moją miłość do ludzi, radość z ich oglądania i lekcje, których się od nich uczę.

Kiedy zaczynałam występować ze swoim niesamowitym śpiewem na śląskiej scenie muzycznej, nawet nie myślałam o występach poza rodzinnym regionem. Przez lata oglądalność stale rosła. Sprawa szybko stała się popularna w Polsce i poza nią. Nieważne, gdzie teraz podróżuję, zawsze spotykam moją publiczność, która jest najważniejszą osobą w moim życiu.

Punkt kulminacyjny trasy koncertowej z Wesoły Trio?

To jest już dawno temu, a dokładniej, od samego początku. Miejscem koncertu była Dębica. Po przybyciu na miejsce nie widziałem nikogo w pobliżu sceny, przynajmniej tak sobie to przypominam z dzisiaj. To musiała być rzeź, przekonywałam samą siebie. Na scenę wprowadził mnie organizator, który czekał już od jakiegoś czasu.

Rozglądając się dookoła, zauważyłem, że scena była pokryta wieloma dużymi kamieniami. Jeszcze bardziej przerażający był terror. Z tego, co mi powiedzieli, festiwal trwał trzy dni, a zespół rockowy właśnie skończył grać. Szczerze mówiąc, bałem się, że zostaniemy tutaj zlinczowani. Ponieważ nagranie na przykład odbywało się o piątej rano, zdarzało się, że spaliśmy po trzy godziny.

Gdy zbliża się koncert, przed sceną zgromadziło się już pięć tysięcy ludzi! Zapadł już mrok i chłód… Aby zapewnić małym dzieciom ciepło, członkowie tłumu zabrali je na scenę, gdzie umieszczono reflektory. Ten niesamowity koncert i jego elektryczna atmosfera zostaną ze mną na zawsze. Jak praca zespołowa może być trwała i efektywna? Ściśle tajne? Nic nie jest ukryte.

Jestem osobą, która robi coś albo nie robi nic. Było to znane i nadal znane wszystkim, z którymi sugerowałem współpracę. Ich wysiłki i przemyślenia inspirują mnie do dalszej pracy. Termin „buty” nigdy nie opisywał tego, jak z kimkolwiek postępowałem. Jeśli chodzi o występy, wszyscy jesteśmy na równi.

Skąd w nas tyle śląskości? Czy muzyka także odzwierciedla aktualny trend w kierunku regionalizmu, a zwłaszcza śląskości, czy może jest wręcz jego przeciwieństwem? Inaczej mówiąc: jednostki, którym brakuje wewnętrznego hartu ducha, by dążyć do śląskości, nie powinny tego robić. „Po prostu coś zjedz, po prostu się pokaż, a reszta przyjdzie sama”. to kolejna filozofia, według której niektórzy ludzie żyją.

Mirek Szołtysek

Będąc w Polsce, mogę śmiało reprezentować nasz region i kulturę, a najważniejsze, że się tego nie wstydzę. Jednak mam też świadomość jednego: jestem ogromnie odpowiedzialna za wszystko, co przekazuję ludziom, ponieważ podjęłam się śpiewania w gwarze śląskiej i prowadzenia koncertu w gwarze śląskiej.

Z czym, Twoim zdaniem, borykają się muzycy i artyści próbujący szerzyć śląski język, muzykę i kulturę? To jest coś, co omawiałem już wcześniej. Pierwszym wymogiem jest głębokie docenienie kultury śląskiej. Nawet najbardziej subtelny rodzaj nieuczciwości zostanie wykryty przez publiczność.

Co w najbliższej przyszłości szykuje Mirek Szołtysek w swojej karierze muzycznej? Właściwie to wolałabym w ogóle nie robić żadnych planów. Z biegiem czasu pojawia się pytanie: czy jesteśmy szczęśliwsi, słysząc o czyichś porażkach, czy o ich triumfach? Wybrałem to drugie i staram się według niego żyć. Ponieważ wszyscy jesteśmy wspaniali, powiem tak: świat będzie piękniejszym miejscem, jeśli się nie rozdzielimy, ale połączymy.

Teledysk kręciliśmy w Ameryce, Mirek Szołtysek.

Otrzymałem zaproszenie na występ w Chicago. W tym momencie poczułem potrzebę znalezienia sposobu na wykorzystanie tej sytuacji. Do współpracy zaprosiłem dwie grupy, jedną z telewizji i jedną z firmy zajmującej się produkcją teledysków. Następnie musieliśmy być na rozdrożu, bo podczas kręcenia nie mogły przejeżdżać samochody… Oprócz tego udokumentowaliśmy dwie relacje z festiwalu, w którym braliśmy udział.

Jak wypadła produkcja tego filmu w porównaniu z innymi? Jasne. Przykład: kwestie acharakter technologiczny. Miejscem kręcenia filmu było jezioro Michigan. Nagranie odbyło się na pokładzie żaglówki, więc trzeba było trzymać kciuki za spokojne morze i trochę wiatru, żeby łódź nie kołysała się zbytnio.

Ponieważ poziom wody był zbyt niski, aby dziewczęta mogły dopłynąć żaglówką do falochronu, wysłano małą łódkę, a dziewczęta musiały przepłynąć około 100 metrów od żaglówki, aby dotrzeć do barierki. Transfer z łódki na falochron nie był łatwy. Po pracy nad projektem od dziewiątej rano do późnej nocy w upale następnego dnia byliśmy wyczerpani.

Później zwiedzaliśmy miasto w poszukiwaniu planów zdjęciowych. Ludzie byli dla nas naprawdę mili, gdy chodziliśmy po mieście i robiliśmy zdjęcia. Ludzie na ulicy stali, patrzyli, a nawet wiwatowali… Kiedy zdecydowałeś się wybrać na tę wycieczkę? Przez całą podróż minęły dwa tygodnie.

Zaprosiła mnie Polka, która tam mieszka. Chciała zorganizować śląską ucztę w Michigan. Jednak plany te trzeba było później ponownie sprawdzić. Na nasz wypad udaliśmy się do wspaniałego kurortu Marianville i na „Open Stage Music Festival”. Pojawiło się wiele osób. Nie był to więc temat wyłącznie śląski; byliśmy jednym z dziesięciu zespołów rockowych z Chicago.

Miłośników gołębi odwiedzi Mirek Szołtysek w Perłach Śląska.

Perły śląskie. Hodowla gołębi to jeden z najbardziej znanych zwyczajów na Śląsku. Mirosław Szołtysek będzie poruszał ten temat w nadchodzącym odcinku programu. W sobotę o 17:15 odbędzie się premiera. Hodowla gołębi w Polsce ma długą i bogatą historię. Gołymbiory Śląska znane są z przywiązania do tradycji i sukcesów w ogólnopolskich konkursach.

Jednym z nich jest Józef Biskup z Hodowli Biskup; jest wielokrotnym mistrzem sportu gołębiarskiego. Wśród nich, jeśli nie wiecie, jest także gospodarz „Perłów Śląskich” Mirosław Szołtysek. – Dla mnie najważniejsza część programu to ta dotycząca hodowli gołębi pocztowych. Ponadto odwiedziliśmy wiele stanów. Lecieliśmy na szczyt Niagary.

Mirek Szołtysek
Mirek Szołtysek

Leave a Comment

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wykryto blokadę reklam!!!

Wykryliśmy, że używasz rozszerzeń do blokowania reklam. Wesprzyj nas, wyłączając blokowanie reklam.

Powered By
Best Wordpress Adblock Detecting Plugin | CHP Adblock
error: Treść jest chroniona !!